czwartek, 31 grudnia 2015

Pochłaniacz, pięlęgnacja cery i serdeczne WELCOME!


          Sasza Załuska, niczym Murmauka rozpoczyna nowe życie. Ta pierwsza z powrotem w kraju, ta druga w nieznanej blogosferze. Sasza jest utalentowaną profilerką, która pomaga policji rozwikłać sprawę morderstwa, które ma związek z tragiczną historią sprzed lat. Są trupy, nieszczęśliwa miłość, mafia i wartka akcja, dzięki której niezmiernie trudno oderwać się od pochłaniania tej książki. „Czy naprawdę można odnaleźć zabójcę, gdy zapach jest jedynym dowodem?”


    „Pochłaniacz” Tom I Powietrze, Katarzyna Bonda, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A.



         Już od dawna nosiłam się z zamiarem założenia bloga. I tak oto powstał. Może pojawić się pytanie po co blogosferze kolejny blog o tematyce włosowo-urodowo-pięlgnacyjnej? Odpowiedź, jak na mnie, jest standardowa: a po co nie?

Po pierwsze chciałabym mieć miejsce, gdzie mogę systematyzować swoją walkę o piękną cerę i piękne włosy. Gdzie zapisane będą wszystkie próby, metody, sprawdzone i te całkiem nowe sposoby dotyczące pielęgnacji.

Chciałbym też opisać moje dotychczasowe problemy, działania jakie podejmowałam, by je pokonać, no i w końcu efekty.

A także przy okazji pokazywać książki jakie czytam

To co? Zaczynamy!


Na początku opiszę moją niedawną i obecną pielęgnację cery oraz mini zajawkę przyszłej. Wypadało zacząć od tego, jaka ona jest? A jest bardzo kapryśna:


- mieszana z tendencją do przesuszania (czyt. MEGA przesuszu, odstających skórek itp.)

- mam BARDZO rozszerzone pory na policzkach i czole

- wyskakują mi różnej maści pryszcze

- mam zaskórniki otwarte (przy nosie) i zamknięte (policzki, broda, linia żuchwy)

- struktura jest nierównomierna


       I pewnie tak mogłabym wymieniać te wady bez końca, ale jak to przeczytałam, pomyślałam „BLEE” na myśl, że zaczniecie te wszystkie okropności sobie wyobrażać, to mówię BASTA! Wychodzę z założenia, ze w każdym człowieku, w każdej sytuacji i położeniu można znaleźć choć odrobinkę dobra – wystarczy tylko spojrzeć głębiej. Dlatego, tłumaczę sobie, że to niemożliwe, aby moja cera posiadała tylko same wady. Jej zaletą jest to, że mimo wieku (a bliżej mi do 30-tki niż 20-tki) nie mam kurzych łapek i mimo codziennego zalewania się ze śmiechu, nie mam z nimi problemu. Przynajmniej tak się pocieszam i to dodaje mi pewności siebie.


Moja pielęgnacja jeszcze do niedawna wyglądała tak:

Demakijaż oczu: Mleczko Oczyszczające Nivea, cera sucha i wrażliwa. Kochałam je! Może nadal kocham, ale wyparłam tę miłość? Wiem, że nie dla każdego sprawdzi się kremowa konsystencja, ale w moim przypadku, działało super, bo używanie miceli było niewystarczające, żeby pozbyć się nawet niewodoodpornego tuszu do rzęs.

Tonik: Oczyszczający Nivea, cera sucha i wrażliwa. By zmyć „pierwszą warstwę” makijażu. Spoczko.

Oczyszczanie: La Roche Posay, Effeclar żel do mycia twarzy, owszem bardzo pomocny w czasach  młodości i nasilonego trądziku, ale teraz powodował niesamowite ściągniecie, szczypanie, pieczenie, szeroko rozumiany PRZESUSZ, czego efektem było nadmierne wydzielanie serum, przez co znowu chciałam oczyszczać czymś skórę, co z kolei zbyt mocno ją wysuszało, powodując intensywne przetłuszczanie – i tak w koło Dzień Świstaka. Brrr…

Żel do Mycia Twarzy: Tołpa – Miałam po nim uczucie oczyszczonej, ale i ściągniętej skóry. Podejrzewam, że przy tłustych cerach sprawdziłby się bardziej niż u mnie.

Pianka do mycia twarzy Nivea – delikatniejszy dla na mojej skory, wciąż powodujący przesuszanie, a tym samym przetłuszczanie skóry.

Peeling: raz na jakiś czas Tołpa. To samo co z żelem z tej serii, czyt.: przesusz, z tym, że chyba rzeczywiście radził sobie z odstającymi skórkami, dzięki drobinkom korundu.

Krem nawilżający: Pharmaceris, N – zostawiający film. Czy nawilżający? E tam.

Vichy Idealia - choć raz producent zawarł prawdę w nazwie produktu! Ten krem jest stworzony dla idealnej skóry! Jeśli masz idealną skórę, ten krem sprawi, że będzie nadal  idealna. Jeśli masz problem z poziomem nawilżenia, po użyciu tego kremu: nadal masz problem. Nie polecam, ale to moja opinia.

Na niedoskonałości, punktowo: KWC NAJLEPSZY EVER ZAWSZE I WSZĘDZIE!!!111!!oneone!! La Roche Posay, Effeclar Duo+. Polecam, Murmauka. Myślę, że kiedyś doczeka się szerszej recenzji, bo na to zasługuje.


    Tak to wyglądało, niby spoko, ale ciągle miałam suchą, ściągniętą skórę oraz problemy z pryszczami i nierównomierną strukturą. Aż pewnego słonecznego dnia przeczytałam post MademoiselleEve o olejkach myjących do twarzy. I… doznałam olśnienia! Może to coś dla mnie? Zainspirowana, spróbowałam stworzyć recepturę DIY na bazie tego co znalazłam w domu:

- oleju z migdałów (ok. 70% tego co wylałam na oko na dłoń)

- oleju rycynowego (ok. 30%)

- olejku z drzewa herbacianego (1-2 krople)


     Najpierw wacikiem nasączonym olejem z migdałów zmylam mejkap oczu – wszystko zeszło bez żadnych podrażnień! Następnie gotową mieszanką umyłam twarz, jednocześnie ją masując. Na koniec umyłam twarz mydłem Aleppo 22%. Efekt? NIESAMOWICIE CZYSTA, A ZARAZEM NIEŚCIĄGNIĘTA SKÓRA! Dla sprawdzenia efektu „czystości” przetarłam twarz Tonikiem z kwasem migdałowym i laktobionowym 10% od Bielendy i na waciku nie było nic! Ny i cy. Dodam, że miałam pełny makijaż plus pył po szlifowaniu szafy, bo mam remont! Byłam zachwycona! Skóra była gotowa, żeby przyjąć krem pod oczy Yves Rocher Richie i serum z Bielendy. 
     Twarz nie była tak ściągnięta z rana, jak dotychczas po stosowaniu serum. Dodam, że w zależności od stanu cery umiem już ocenić czy potrzebuję dodawać olejku z drzewa herbacianego (robię to gdy wyskoczą mi jakieś niespodzianki) i jaką ilość oleju rycynowego dodać (im więcej, tym skóra jest bardziej przesuszona). Cieszę się, że poznałam tę metodę i dziękuję MademoiselleEve za inspirację.


     Tak wygląda moja obecna pielęgnacja. Czasami jeszcze do kremu nawilżającego dodaję Koncentrat nawilżający z liposomami Fitomed, ale nie zauważyłam, jak dotąd, jakiegokolwiek nawilżenia. Jestem trochę rozczarowana, ponieważ naczytałam się mnóstwo pozytywnych opinii na jego temat. Ale możliwe, ze to przez dodawanie kilku kropel do (nieskutecznego dla mnie) Kremu nawilżającego z Pharmaceris tak się dzieje? Pożyjemy, zobaczymy z innymi kremami. Acha! I rano przed nałożeniem podkładu smaruję twarz kremem z filtrem SPF50 z Pharmaceris i tradycyjnie na pojawiające się wypryski – Effeclar Duo+ (cmok!).




Podsumowując: obecna pielęgnacja jest dość prosta, ale przynosząca wymierne korzyści dla mojej cery. Jestem nią zachwycona, a efekt oczyszczonej, gładkiej i nie przesuszonej skóry mówi sam za siebie.

Mam zamiar kontynuować ten schemat do czasu wykończenia wszystkich produktów. W kolejce już czeka mega zestaw z Biochemii Urody, o którym napiszę już niedługo J

Mam nadzieję, że „pochłaniaczem” mojego czasu (w pozytywnym sensie) będzie ten blog.


Pozdrawiam ciepło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz